book -
-
about me -
love
time. >> piątek, 23 grudnia 2011 22:27:04
Przez trzy miesiące życie może się diametralnie zmienić, można doświadczyć wiele nowego, a przede wszystkim zrozumieć czego tak naprawdę chcemy.
W październiku trochę mną zakołowało. Przeprowadzka, pierwszy rok studiów, nowi ludzie, nowe miejsca, nowe doświadczenia, zmiana trybu życia, a przede wszystkim nieodparta ambicja, która ciągle o sobie przypomina.
Spędzając niejedną noc nad książkami i notatkami z piątym kubkiem gorącej owocowej herbaty czy też bawiąc się do rana w klubie, mogę stwierdzić, że studia są najlepszym okresem w moim życiu. I choć minęło tylko trzy miesiące to wiem, że matematyka jest tym czym mogę i chcę się uczyć. Cała reszta to wisienka na torcie. Można nawet powiedzieć, że wracanie zatłoczoną piętnastką czy też cztery sześć jest przyjemnością. W sumie jedzenie codziennie spaghetti czy też ryżu z warzywami nie jestem niczym złym. W końcu studenckie jedzenie ma to do siebie, że jest proste, szybkie i nie wymagające zbyt dużo czasu. I choć uwielbiam powroty do domu, gdzie mamunia dba o swoje kochane dzieciątko robiąc mi najpyszniejsze dania oraz gdzie mogę wyspać się na moim kochanym, twardym łóżku, a przede wszystkim spędzić czas w moich zacisznych czterech ścianach, w których nie słychać biegającego psa nad głową czy też all time latających samolotów na Lublinek, to lubię też powroty do study home. W zasadzie, to po prostu lubię moje życie. Dodatkowo spotykając fajnych ludzi na swojej drodze, możemy wiele doświadczyć i przeżyć niesamowite chwil, które powodują, że wskaźnik naszego humoru rośnie wciąż w górę!
I choć spontaniczność jest piękna to czasem trzeba odpocząć od szybkiego życia.
Dodaj komentarz
0 komentarzy